gospodarką finansową SP ZOZ

A long t ime ago...


Gregor, z góry uprzedzam, iż jest to mój ostatni post odnoszący się do Twoich zarzutów...

To dobry pomysł, bowiem zamiast Twojego streszczania przepisów "szpitalnych" odeślijmy ich po prostu do ustawy o zakładach opieki zdrowotnej i do statutu SP ZOZ Lubartów, który można znaleźć w BIPie Starostwa. Niech ludzie sami wyrobią sobie zdanie bez Twojego uczynnego pośrednictwa.

Nadzór nad gospodarką finansową dokonywany jest przez podmiot będący organem założycielskim dla SP ZOZ (Rada Powiatu)
Że jednak jest to lektura niełatwa, świadczy Twoje mam nadzieję przypadkowo błędne tłumaczenie: otóż organem założycielskim dla SP ZOZ Lubartów nie jest Rada Powiatu, jak twierdzisz powyżej, lecz Powiat. Różnica polega na tym, że funkcje nadzorczo-kontrolne nad SP ZOZ pełnią w zależności od zakresu nadzoru różne organy jednostki samorządowej, czyli Powiatu, tj. albo Rada Powiatu, albo Zarząd Powiatu, albo wręcz sam Starosta. Dokładnie zdefiniowano to w statucie SP ZOZ, gdzie pisze jednoznacznie, że Organem założycielskim SP ZOZ Lubartów jest Powiat. To jest wprost literalne powtórzenie za ustawą o zakładach opieki zdrowotnej.
Pozdrawiam .



" />Na piątkowej sesji Rady Miejskiej w Ostródzie, radni mieli głosować ponownie nad uchwałą o zezwoleniu na uruchomienie kasyna w centrum miasta (budynek na zdjęciu). Do głosowania nie doszło, punkt został wykreślony z porządku obrad. Radni wysłuchali za to listu otwartego, jaki wystosował do nich Sławomir Janowicz, występujący w imieniu spółki FORTUNA. Fragmenty listu publikujemy poniżej.

(...) Nie dziwi mnie zachowanie części radnych. Nie chodzi tu bowiem wcale o kasyno, salon gier, ani nawet o firmę ‟Fortuna” Sp. z o.o., ale o mnie personalnie – Sławomira Janowicza (a nie Sławomira J., jak na sesji próbował przedstawiać mnie radny Jan S.). Tych radnych nie interesuje inwestycja wartości kilku milionów złotych, wzbogacenie oferty turystycznej dla wyrafinowanej klienteli, nowych ekskluzywnych hoteli – właśnie budowanych w Ostródzie – wysoki standard tej nowej ‟perełki” Ostródy, porównywany z kasynami 5 – gwiazdkowego hotelu, miejsca pracy, podatki i prestiż naszego miasta.

Wiele wskazuje na to, że jest to kontynuacja prywatnej wendetty przeciwko mnie, która rozpoczęła się w chwili, gdy jako osoba zarządzająca ostródzkim szpitalem ograniczyłem horrendalne koszty, zwolniłem grupkę lekarzy – czym naraziłem się pewnej grupie interesów.

Zatargi z poszczególnymi osobami sięgają więc niedalekiej przeszłości. Pod koniec 2000 roku szpital ostródzki miał ponad 9 – milionowe zadłużenie, miesięcznie generował 0,3 mln zł straty. Obecnemu radnemu (...) kierując się dobrem szpitala i zasadami racjonalnej gospodarki, ograniczyłem w sposób znaczący zarobkowanie w szpitalu do rozsądnych granic. Przedtem obecny radny (...) pobierał w ostródzkim szpitalu astronomiczne miesięczne wynagrodzenie pozostające w kompletnym oderwaniu od tragicznej sytuacji finansowej szpitala (...). Jest więc mnie za co ‟nie lubić”! Każdy z Państwa obserwując nabrzmiałą z gniewu twarz radnego (...) mówiącego o mnie ‟ten gość Sławomir J.” może odpowiedzieć sobie na pytanie, czy radny (...) kieruje się dobrem wspólnoty samorządowej czy też złością do mnie jako osoby kojarzonej przez niego z utratą bajońskich wynagrodzeń (...). 
Oto są prawdziwe powody aktualnej nagonki: wybory i rewanż za utracone niegdyś wpływy i wymierne korzyści finansowe.

Sytuacja ta jest dla mnie szczególnie przykra. Cierpi niezasłużenie moja rodzina, opluwa się mnie – choć jestem emocjonalnie związany od lat z Ostródą i wielokroć wspierałem finansowo i organizacyjnie miejskie inicjatywy i przedsięwzięcia, ostródzkie wydarzenia sportowe, kulturalne i rekreacyjne.
Jako swoiste ‟dziękuję” spotyka mnie ze strony niektórych radnych notoryczne naruszanie mojego i mojej rodziny dobrego imienia. 

Nigdy nie ukrywałem, że toczą się wobec mnie postępowania sądowe. Prowadząc tak rozległe interesy, w gąszczu nieustannie zmieniających się przepisów, ma się zawsze wielu wrogów, konkurentów i ‟przyjaciółĂ˘Â€Â. Podkreślam z całą mocą, że nie zostałem skazany, a zgodnie z polskim (i każdym cywilizowanym) prawem obowiązuje domniemanie niewinności. Ale o tym niektórzy radni (...) zapominają, choć sami powinni znać i respektować podstawowe wolności i prawa człowieka i obywatela. Uznawanie obywatela winnym bez wyroku sądowego przypomina czasy na szczęście minione i jest nie do zaakceptowania w państwie demokratycznym, o czym powinien pamiętać radny (...), były sekretarz PZPR w ZOZ Ostróda, a obecnie prominentny działacz lokalnych struktur rządzącej partii - Platformy Obywatelskiej. 

Wyrażam nadzieję, że kiedyś wreszcie wygra w naszym mieście zdrowy rozsądek. Profesjonalne kasyno gry to byłaby nie tylko szansa dla Ostródy, ale to przede wszystkim (wbrew populistom od ‟afer”) zgodna z prawem, koncesjonowana działalność gospodarcza.

Skoro jednak część radnych nie przyjmuje do wiadomości żadnych rzeczowych argumentów i jest zawsze na ‟nie”, oświadczam iż władze firmy ‟Fortuna” upoważniły mnie do przekazania informacji, że wycofują swój wniosek o wyrażenie opinii Rady, a tym samym kilkumilionowe inwestycje zaoferują innym miastom naszego regionu (pozytywne decyzje w opiniowaniu kasyn podjęły już przykładowo Giżycko, Olsztyn i Elbląg).



PS.

Nie jestem założycielem, ani nie jestem nawet współwłaścicielem firmy ‟Fortuna” Sp. z o.o.

Z poważaniem

Sławomir Janowicz



http://ostroda.wm.pl/4507,Kasyno-bedzie ... odzie.html



Premier Donald Tusk poinformował w czwartek, że rząd przyjął całość pakietu ustaw zdrowotnych. Przewidują one m.in., że samorządy, które nie przekształcą szpitali w spółki, będą musiały spłacać ich długi; ceny i marże leków finansowanych przez NFZ będą ustalane urzędowo.

We wtorek rząd przyjął pierwszą część ustaw z pakietu. Wprowadzają one m.in. dochodzenie odszkodowań z tytułu błędów medycznych bez konieczności występowania na drogę sądową, likwidację Lekarskiego Egzaminu Państwowego i stażu oraz zapisy do lekarzy przez internet.

W czwartek Rada Ministrów zaakceptowała dwa kluczowe projekty ustaw z pakietu zdrowotnego: o działalności leczniczej i tzw. refundacyjną. W pakiecie nie ma ustawy o dobrowolnych dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych, jej założenia mają być znane w przyszłym tygodniu.

Premier przypomniał podczas czwartkowej konferencji, że pierwsza próba zreformowania systemu ochrony zdrowia w 2008 r. nie uzyskała akceptacji ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który zawetował kluczowe ustawy.

"To kazało odczekać nam jakiś czas, dzisiaj wracamy do tej sprawy projektami ustaw, które po pierwsze mają na uwadze dobro pacjenta" - mówił Tusk. Dodał, że nowe ustawy doprowadzą m.in. do skrócenia kolejek, ułatwią dochodzenie odszkodowań za błędy medyczne oraz skrócą czas edukacji lekarzy, a tym samym spowodują, że będą oni szybciej podejmować pracę.

"Naszym celem jest jak najszybsze uwolnienie szpitali od złych przepisów"

Spodziewamy się ostrej debaty, ale naszym celem jest jak najszybsze uwolnienie szpitali od złych przepisów i od ciężaru długów - mówił Tusk. Ocenił, że zmiany są odważne i "będą wymagały poparcia nas wszystkich". "Rozmawiałem z marszałkiem Sejmu, marszałkiem Senatu i prezydentem. Liczymy w tym przypadku, ze względu na interes publiczny pacjentów, także na bardzo szybkie i dobrze zorganizowane prace w parlamencie, tak, aby finał był możliwie szybki i dobry dla pacjentów" - mówił Tusk.

Premier podkreślał, że przepisy zawarte w ustawie refundacyjnej dotykają interesów koncernów farmaceutycznych, ale są korzystne dla pacjentów. Dodał, że nowe przepisy dotykają interesów koncernów farmaceutycznych "Tutaj zdecydowanie stawiamy na interes pacjenta, a więc na możliwie tanie leki i zdajemy sobie sprawę, że nie spotka się to z entuzjazmem tych, którzy na lekach zarabiają, ale jesteśmy zdeterminowani, dobrze rozpoznaliśmy tę kwestię" - zaznaczył Tusk. Zaznaczył, że ustawa refundacyjna pozwoli na obniżenie cen leków poprzez m.in. zmniejszenie marży hurtowej. "Na pewno nie spotka się z miłym przyjęciem ze strony tych, którzy handlują lekami" - powiedział.

Zdaniem premiera, likwidacja Lekarskiego Egzaminu Państwowego i stażu umożliwi absolwentom uczelni medycznych szybsze podejmowanie pracy w zawodzie, a tym samym będzie to rozwiązanie korzystne dla pacjentów. Przedziwnego zdania jest m.in. prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz, który ocenił, że nowe przepisy obniżą poziom kształcenia lekarzy.

"Chcemy, aby ktoś, kto zakończył sześcioletnie i bardzo wymagające studia medyczne, mógł przystąpić do wykonywania zawodu" - podkreślał premier. Zaznaczył, że zajęcia wykonywane do tej pory na stażu lekarskim będą przeniesione na ostatni roku studiów.

"Egzamin lekarski jest jedną z wielu biurokratycznych barier"

W ocenie Tuska egzamin lekarski jest "jedną z wielu biurokratycznych barier, które utrudniają absolwentom szkół medycznych wejście do zawodu". Premier podkreślał, że wiedzę absolwentów medycyny weryfikują egzaminy składane podczas studiów.

Zapowiedział też krótszą i prostszą drogę dojścia do specjalizacji medycznych. "Spodziewamy się oporu pewnych grup zawodowych, w tym lekarzy, bo to zwiększy konkurencję na rynku, ale mamy dużo argumentów i sądzę, że przekonamy oponentów" - powiedział Tusk.

Minister zdrowia Ewa Kopacz podkreślała, że celem ustawy refundacyjnej, jest ograniczenie dopłat pacjentów do leków. "W Polsce pacjent zdecydowanie do leków dopłaca. Te mechanizmy, którymi dysponowaliśmy do tej pory, niestety nie powodowały, żeby te leki drastycznie taniały" - zaznaczyła minister zdrowia.

Jak mówiła Kopacz, przekształcenia szpitali nie będą obowiązkowe, ale samorządy muszą wziąć odpowiedzialność za ich kondycję finansową. "Pacjent ma się czuć bezpiecznie w szpitalu niezadłużonym. W tym szpitalu ma mieć dostęp do leków, aparatury i do specjalisty, na zatrudnienie którego pieniądze będzie miał dyrektor" - podkreśliła.

"Albo odpowiadamy za kondycję finansową i chcemy funkcjonować w tej bardzo archaicznej strukturze, jaką był sp zoz, albo staramy się wejść na rynek i konkurować z innymi zoz-ami, mając już jako spółka możliwość również komercyjnego przyjmowania pacjentów, poza kontraktem z NFZ. Jeśli placówka nie przekształci się w spółkę i funkcjonuje jako sp zoz, to stratę, którą w roku obrotowym wygeneruje, pokrywa organ założycielski" - mówiła minister zdrowia.

Jak dodała, obecnie w Polsce 75 proc. szpitali nie ma zadłużenia, które by zagrażało utratą płynności finansowej, a 20 proc. lecznic generuje 75 proc., czyli 7 mld długu. "Na to nie możemy pozwolić" - zaznaczyła. Kopacz przyznała, że proponowane przez rząd rozwiązania są bardzo radykalne. "Ale są konieczne, jeśli przyświeca nam dobro pacjenta" - zaznaczyła.

Ustawa o działalności leczniczej dotyczy funkcjonowania szpitali, nie zakłada obowiązkowego przekształcania lecznic w spółki (pierwszy pakiet ustaw zdrowotnych PO z 2008 r. zakładał, że miały być one przekształcone obligatoryjnie). Zgodnie z nowymi przepisami samorządy, które nie przekształcą szpitali, będą musiały pokryć ich zadłużenie w ciągu trzech miesięcy od upływu terminu zatwierdzenia sprawozdania finansowego. W przypadku niewywiązania się z tego samorządy w ciągu 12 miesięcy będą zmuszone do zmiany formy organizacyjno-prawnej szpitala (przekształcenie szpitala w spółkę kapitałową, jednostkę budżetową, samorządowy zakład budżetowy albo instytucję gospodarki budżetowej).

Ustawa refundacyjnej przewiduje, że stałą cenę leku refundowanego Ministerstwo Zdrowia będzie negocjowało z producentem. Od jej wartości będzie ustalana urzędowa marża - w wysokości 5 proc. (obecnie wynosi ona 8,91 proc.) Oznacza to, że ceny leków refundowanych nie będą mogły być ani niższe, ani wyższe od ustalonych. Ustawa wzbudza liczne kontrowersje. Obecnie apteki stosują często promocje na leki finansowane przez NFZ, niektóre z nich można kupić nawet za kilka groszy lub złotówkę.

Źródło: PAP